JEZU UFAM TOBIE


PLAN BOŻY

JEST

POZYTYWNY



KOMUNIA ŚWIĘTA DO UST NA KLĘCZĄCO!

Tylko Szatan nie chciał i nie chce przed Bogiem i Matką Bożą upaść na kolana!

Dewiza Św. Maksymiliana M.Kolbe - „ Kolana a nie rozum "

Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania, a dochować wierności jest Jego upodobaniem.

Panie Jezu, staję przed Tobą taka, jaka jestem. Przepraszam za moje grzechy, żałuję za nie, proszą, przebacz mi. W Twoje Imię przebaczam wszystkim, cokolwiek uczynili przeciwko mnie. Wyrzekam się szatana, złych duchów i ich dzieł. Oddaję się Tobie Panie Jezu całkowicie teraz i na wieki. Zapraszam Cię do mojego życia, przyjmuję Cię jako mojego Pana, Boga i Odkupiciela. Uzdrów mnie, odmień mnie, wzmocnij na ciele, duszy i umyśle. Przybądź Panie Jezu, osłoń mnie Najdroższą Krwią Twoją i napełnij Swoim Duchem Świętym. Kocham Ciebie Panie Jezu. Dzięki Ci składam. Pragnę podążać za Tobą każdego dnia w moim życiu. Amen

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Joga wywarza drzwi - joga jest zła



Z gośćmi Forum Charyzmatycznego na Trójcowie, ojcem Józefem Witko i Grzegorzem Bacikiem rozmawia Alicja Pożywio
Czy joga jest zła?
Grzegorz Bacik: Początki jogi zawsze wydają się być dobre. Człowiek czuje się dobrze, jest odprężony, ma więcej energii, poprawia się stan zdrowia, podwyższa inteligencja. Problemy zaczynają się później. W pewnym momencie osoby uprawiające jogę stają się wyobcowane z otoczenia, z rodziny i potrzebują czegoś więcej. Wówczas wchodzą w sferę jogi wyższej lub, jak to jest w przypadku dziewięćdziesięciu procent osób, które trafiają do naszego ośrodka, najczęściej sięgają po Reiki. Tam uzyskują kolejne stopnie inicjacji, jednoczą się z energią, zaczynają uzdrawiać, niby pomagać ludziom, a tak naprawdę duchowo im i sobie szkodzą. Joga zaczęła istnieć w pierwszych wiekach po Chrystusie jako sposób wejścia do hinduskiego nieba. Można ją zakwalifikować jako element medytacji transcendentalnych.
W jaki sposób joga duchowo szkodzi człowiekowi?
Grzegorz Bacik: Jej stosowanie prowadzi do przebudzenia i otwarcia się na świat duchowy i na niebezpieczne siły. Ma ona za zadanie wywarzenie drzwi, które Pan Bóg ustanowił, żeby świat duchów złych nie miał do człowieka dostępu. Takiego zdania jest, między innymi, Doug Glover jeden z czołowych praktyków rebirthingu (ponownych narodzin), techniki okultystycznej zwanej jogą dla Zachodu, którą porzucił w 1987 r. On sam przez kilka lat wychodził z jogi, a po jej zaprzestaniu miał problemy z ustabilizowaniem systemu myślowego i psychicznego.
Ale w świecie duchowym, na który joga otwiera, działają także dobre siły.
Ksiądz Józef Witko: Jest różnica pomiędzy działaniem duchów dobrych i złych. Duchy dobre nie łamią wolności człowieka i nie mogą ingerować w nasze życie, jeśli im na to nie pozwolimy. Z duchami złymi jest odwrotnie — mogą działać bez naszego przyzwolenia. A one zmierzają zawsze tylko w jednym kierunku: żeby zniszczyć człowieka. Inaczej mówiąc, dobre siły współpracują z nami wtedy, gdy chcemy, a demony nie respektują naszej wolności.
Czy to oznacza, że ćwiczenia jogi powodują automatyczne otwarcie na złe duchy?
Grzegorz Bacik: Tak, następuje otwarcie automatyczne. Często ludzie mówią, że istnieje bezpieczna joga, którą jest hatha joga, ta podstawowa, rzekomo czysto fizyczna, bo nie powoduje otwarcia duchowego. Natomiast pewne gesty, układy ciała są tak przemyślane i przygotowane, że one same już powodują otwarcie. Czyli do otwarcia nie potrzebna jest medytacja, ale wystarczy odpowiedni układ ciała. Także i ten rodzaj jogi może doprowadzić do rozchwiania psychicznego, czy w skrajnych przypadkach nawet do obłędu.
Jakie są jeszcze inne konsekwencje uprawiania jogi?
Grzegorz Bacik: Duchy złe zaczynają agresywnie ingerować bez naszego przyzwolenia. Jeśli nawet nie chcemy tego kontaktu kontynuować, to nie ma takiej możliwości, aby go zerwać. Stąd dochodzi do zniewoleń, dręczeń, w skrajnych wypadkach do opętań.
Ksiądz Józef Witko: Dochodzi też do jednoczenia się z tzw. boską energią i poczucia, że jest się bogiem. Warto zadać sobie pytanie, po co uprawiać jogę, skoro religia chrześcijańska przynosi z sobą wszystko, co jest potrzebne do życia człowieka, również do jego uzdrowienia. Posługa sakramentalna Kościoła, jest posługą uzdrowienia całego człowieka — psychiki, ducha i ciała. W spotkaniu z Jezusem możemy doświadczyć uzdrowienia, niekoniecznie musimy korzystać z religii Wschodu.
Ale, pośród tego, co proponują religie Wschodu jest medytacja. A ta przecież jest czymś dobrym, a nie złym.
Ksiądz Józef Witko: Zależy.
Medytacja Wschodu ma za zadanie oderwać człowieka od wszystkiego i zjednoczyć go z energią kosmiczną. Okultyści twierdzą, że jest ona energią boską, która znajduje się w całym wszechświecie. Chcąc żyć, ich zdaniem, musimy się z nią zjednoczyć. Twierdzą też, że jest ona większa i potężniejsza od Boga chrześcijan. Dlatego człowiek, który się na nią otwiera zdradza Boga, zdradza Jezusa Chrystusa. W czasie medytacji wschodnich zamyka się w sobie. Zamyka się na ludzi, a otwieram się na energię kosmiczną. Nie liczy się drugi człowiek. Tymczasem w medytacji chrześcijańskiej jest dokładnie odwrotnie. Tutaj człowiek nie powie, że jest Bogiem, ale że otwiera się na Boga, że Bóg trwa w nim. My w czasie medytacji chrześcijańskiej wychodzimy spoza egoizmu, odkrywamy, że drugi człowiek nie jest dla nas zagrożeniem, ale jest bratem, siostrą. Może poranionym, cierpiącym, ale bratem. Ciekawym jest, że przy opętaniu spotyka się często ludzi, którzy są egoistami.
Przyzna jednak Ksiądz, że nie możemy powiedzieć o ludziach Wschodu, że wszyscy są egoistami.
Ksiądz Józef Witko: Jak powiedział Jan Paweł II, w każdej religii są okruchy prawdy, dzięki którym jej członkowie mogą dochodzić do Boga, czyli do Chrystusa. Natomiast, jeśli chrześcijanin zaczyna wchodzić w religię Wschodu, to zdradza Chrystusa, bo chrześcijaństwo jest religią chrystocentryczną. My wiemy, że Chrystus jest w centrum, że jest jedyną osobą, która objawiła nam Boga. W momencie, kiedy przechodzę do religii Wschodu, czy religii pogańskiej, zdradzam Chrystusa. Otwierając się na tamten inny, niż chrześcijański świat, otwieram się na świat duchów, z którymi nie potrafię sobie poradzić.
Ale wielu chrześcijan, a także praktykujących katolików, nie widzi w tym problemu. Religie Wschodu są dla nich bardziej atrakcyjne i pociągające niż religia katolicka.
Ksiądz Józef Witko: Problem jest w tym, że przyzwyczailiśmy się w Kościele do takiego Jezusa, który na nas nie ma wpływu. Takiego niedzielnego Jezusa, który nas nie uzdrawia, który nie rozwiązuje naszych codziennych problemów. A więc skoro ten Jezus nie pomaga, to szukamy innych sposobów. Gdyby w Kościele katolickim doprowadzono nas do spotkania z żywym Jezusem, nikt by nie szukał niczego innego. W Kościele zapominamy o pokazywaniu Jezusa, który chce wejść w nasze konkretne problemy, chce nam pomóc. Potrzebujemy Jezusa, na co dzień, bo mamy problemy z pracą, w domu, za dużo się martwimy, prowadzimy nerwowy tryb życia. I tylko Jezus może nas uzdrowić.
Jaką radę można by dać matce, której nastoletnie dzieci uprawiają jogę? Ona sama zdaje sobie sprawę z zagrożenia, ale w żaden sposób nie może o tym przekonać swoich dzieci.
Ksiądz Józef Witko: Liczyć na Jezusa. Jeżeli wszelkie inne metody nie skutkują, modlić się do Jezusa i powoływać się na prawo rodzicielstwa. Pan Bóg przyjdzie z pomocą i postawi odpowiednich ludzi, którzy pomogą. A także błogosławić swojemu dziecku. Nasze błogosławieństwa sprowadzają błogosławieństwo samego Boga. Kiedy błogosławię, spływa element światła i miłości. Można mówić na przykład tak: abyś zrozumiał, że to jest złe, aby cię zło nie przeniknęło, żeby zło się od ciebie odbijało.
Grzegorz Bacik: Ja zwróciłbym uwagę na prewencję. Dziewięćdziesiąt procent przypadków ludzi trafiających do okultyzmu to ludzie, którzy nie zaznali w domu miłości. Nie mając doświadczenia miłości nie wiemy jak mamy żyć. Ludzie, którzy bywają poddawani egzorcyzmom twierdzą, że to szatan nauczył ich żyć. Trzeba pamiętać, że do człowieka takiego należy mówić w umiejętny sposób. Dziecko, które jest pod wpływem otoczenia, środowiska musi chcieć słuchać. A będzie chciało słuchać, gdy będzie wiedziało, że matka je kocha.
Ojciec Józef Witko — franciszkanin, kaznodzieja i uczestnik ruchu charyzmatycznego. Od ponad dziesięciu lat odprawia Msze św. w intencji chorych z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie duchowe. Od lipca 2005 roku pracuje w Krakowie.
Grzegorz Bacik — stały współpracownik Sekretariatu Ewangelizacji Prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych (franciszkanów) w Polsce. Jest doradcą sekretariatu w sprawach zagrożeń, jakie niesie uwikłanie w praktyki związane z okultyzmem, magią, czarami, czy satanizmem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz